
Ruszyła dziś w Polsce czwarta edycja europejskiej akcji ekologicznej "Do pracy bez samochodu". 930 miast z całej Europy w tym 87 z Polski bierze w niej udział. Niestety nie ma wśród nich Warszawy. Jak co dzień w tramwaju, metrze czy autobusie możemy spotkać Pana, który czule powie nam: "bileciki do kontroli"...Podczas gdy w Gdańsku i Wrocławiu można dziś jeździć komunikacją miejską za darmo.
Akcja ma na celu przekonanie ludzi, by częściej korzystali z autobusów czy tramwajów. Dzięki temu nie będzie takich korków na ulicach i o wiele łatwiej i szybciej dojadą do miejsc pracy.
Największe miasta Polski zaangażowały sie w cała akcję. Zamknęły niektóre ulice dla samochodów a otworzyli dla pieszych i rowerzystów. Niestety stolica podeszła do całej sprawy obojętnie. We Wrocławiu od tygodnia już trwają imprezy rowerowe, pikniki konkursy dla mieszkańców. Ekipy badają poziom hałasu i zanieczyszczenia. Wyniki mają uświadomić mieszkańcom jak szkodliwe dla zdrowia ludzi i środowiska są auta.
Gdańsk także promuje dzień bez samochodu. Wszyscy, którzy okażą dowód rejestracyjny swojego pojazdu maja prawo darmowo poruszać się komunikacją miejską. Natomiast Łodzianie korzystający z miesięcznego biletu komunikacji miejskiej mają szansę wygrać rower. Poza tym od tygodnia odbywają się w Łodzi różne wystawy i imprezy.
Warszawscy urzędnicy tłumaczą, iż nie mogli zamknąć ruchu samochodów ze względu na to, że wiele ulic jest zablokowanych przez liczne remonty. A co do biletów, to stolicy nie stać by mieszkańcy jeździli bez opłat. Wiceprezydent stolicy Andrzej Urbański obiecuje jednak, że w przyszłym roku odbędą się imprezy tak jak w innych miastach.
Honor stolicy zostanie uratowany przez wiceprezydenta Władysława Stasiaka, który do pracy przyjedzie rowerem. Także WKD zadecydował, że każdy kto pokaże dowód rejestracyjny auta będzie mógł jechać kolejką z 50-procentową zniżką.