
Polskie Koleje Państwowe rozpoczęły likwidacje torów kolejki nasielskiej. Zabrały się za to bez braku porozumienia z konserwatorem zabytków. Wąskotorowa kolejka kiedyś zostanie wpisana do rejestru zabytków, a w przyszłości będzie wozić turystów, mimo to szyn jest coraz mniej.
Ekipa rozbiórkowa pojawiła się w czwartek w Nasielsku na nieczynnej stacji osobowej. Robotnicy odkręcili szyny, pocięli je na kawałki i wrzucili do ciężarówki. W piątek były usunięte już wszystkie tory ze stacji.
Prędkość rozbiórki jest bardzo szybka. Na dzień usuwanych jest 500-600 metrów szyn. Specjalista w dziedzinie zabytków techniki i przemysłu uważa, że kolejkę można jeszcze uratować.
Wąskotorowa kolejkę Nasielsk - Pułtusk została zbudowana w 1950 r. Na 25 km trasie wożono ludzi i towary. Linia była deficytowa a pociągi przestały jeździć już kilka lat temu. Oddano je do Nowego Dworu Gdańskiego.
Według PKP linia ta nie ma żadnej wartości zabytkowej. Jedynie jej koszty utrzymania są znaczne, ponieważ trzeba płacić podatek od nieruchomości. Tory są wciąż rozkradane, więc ich istnienie nie ma sensu. PKP chciało przejąć kolejkę od samorządów jednak te nie były zainteresowane. Dlatego też PKP zadecydowało o ich likwidacji.
Konserwator od 2004 roku prowadzi postępowanie zmierzające do wpisania kolejki do rejestru zabytków, stąd nie zgadza się na jej rozbiór.
W poniedziałek PKP otrzymają nakaz wstrzymania rozbiórki. Po tym fakcie konserwator będzie miął dwa miesiące do wpisania jej do rejestru zabytków.