
Władze Ząbek starają się o doprowadzenie linii tramwajowej do stolicy. Poparli ich radni Targówka, którzy też by skorzystali na tej inwestycji.
Władze stolicy będzie jednak trudno przekonać. 11 przystanków (w tym sześć w Warszawie) na siedmiokilometrowej trasie i dojazd na Dworzec Wschodni w 17 minut - tak na papierze wyglądają plany nowej linii tramwajowej.
Obecnie dojazd z Ząbek na Pragę to nieustanny kłopot, wiążący się z wielkimi korkami na Radzymińskiej oraz zapchanymi pociągami podmiejskimi.
Niewątpliwie linia tramwajowa zaradziłaby temu wielkiemu problemowi mieszkańców Ząbek.
Trasa zaczynałaby się przy Dworcu Wschodnim, nowe torowisko powstałoby jako przedłużenie obecnej linii prowadzącej do pętli na Kawęczyńskiej - dziś tory skręcają w lewo, a nowa odnoga pobiegłaby prosto, wzdłuż torów kolejowych.
Pod nasypami kolejowymi tramwaj jechałby w tunelach, natomiast projektowana obwodnica śródmiejska (przy Zabranieckiej) znalazłaby się na estakadzie nad torami. Dalej tory nie napotkają już kłopotliwych skrzyżowań. Pętlę w Ząbkach zaplanowano przy ulicy Skorupki na wysokości Sosnowej.
Dzielnica Targówek popiera ideę Ząbek, gdyż dzięki niej można by ucywilizować mocno zaniedbane okolice dzielnicy - trasa przebiega przez dawne przemysłowe rejony, porośnięte teraz dziką zielenią.
Ząbki szukają wspólników do inwestycji.
Koszt inwestycji oszacowano na ok. 360 mln zł (łacznie z zakupem 17 tramwajów). Linia mogłaby ruszyć do 2012 r.