Właścicielem tego forum jest: ewarszawa.com
Newsy eWarszawa.com
Newsy eWarszawa.com - Twoje codziennie źródło stołecznych wiadomości
czw, 12 marzec 2009
Jedyna w Polsce działająca spalarnia odpadów komunalnych znajduje się w Warszawie w dzielnicy Targówek, przy ul. Gwarków (Zabranieckiej) i jest częścią Zakładu Utylizacji Stałych Odpadów Komunalnych (ZUSOK). Niedawno minęła 12 rocznica referendum ws. budowy ZUSOK, które odbyło się 16 lutego 1997 r. Z tej okazji postanowiliśmy krótko porównać jak się mają przedstawiane przez ówczesnych decydentów informacje o planowanej spalarni z dzisiejszym stanem faktycznym.

Kiedy w 1997 r. przeprowadzano referendum, obiecywano niemal cuda. Jak się dzisiaj okazuje, niewiele z tych obietnic zostało spełnionych. Wydano wówczas ładną, zielona ulotkę pod tytułem „Czy wiesz o co chodzi?". Na pierwszej stronie zamieszczono dużą mapkę dzielnicy, pokazując, że ZUSOK znajduje się na całkowitych jej peryferiach.

Wewnątrz znalazły się m.in. następujące zdania, które dziś wywołują tylko śmiech:

1) "Podstawą tego systemu jest selektywna zbiórka odpadów, realizowana m. in. poprzez sieć rozstawionych na terenie miasta, w tym Gminy Targówek, specjalnych pojemników. Aktualnie w Gminie Targówek rozstawionych jest 225 pojemników, planuje się dostawienie dodatkowo 1500 sztuk. Pragniemy wejść w zbliżający się XXI wiek nie pozostawiając za sobą, góry śmieci."

Jeśli chodzi o selektywną zbiórkę odpadów to dziś, 12 lat od wydania ulotki i 9 lat od zbudowania spalarni, jest jak w dowcipach o Radiu Erewań: wszystko się zgadza, pojemniki są. Ale nie 1700 tylko 360 (120 kompletów), nie w dzielnicy Targówek tylko w całej Warszawie i nie na ulicach tylko w magazynie, bo miasto za późno rozpisało przetarg na ich obsługę i trzeba było je chwilowo schować. Mają wrocić pod koniec marca.

2) "...wyprodukowany kompost będzie spełniał wszelkie wymogi norm krajowych i europejskich. Z powodzeniem będzie można go stosować do nawożenia gleb ubogich w składniki organiczne, a nawet na działkach."

W rzeczywistości "kompost" produkowany w ZUSOK wędruje prosto na wysypisko, bo ze zmieszanych odpadów oczywiście nie da się wyprodukować pełnowartościowego kompostu. Mówiliśmy o tym od samego początku, 15 lat temu. Specjaliści promujący spalarnie dzisiaj publicznie przyznają, że "niestety dopiero po uruchomieniu ZUSOK okazało się, że nie udaje się wyprodukować kompostu spełniającego normy do zastosowań rolniczych". O fachowości (albo rzetelności) tych "specjalistów" świadczy najlepiej to, że aby stwierdzić coś, co jest od początku oczywiste dla każdego średnio inteligentnego laika, oni musieli zbudować zakład za setki milionów.

3) "Pozostałe odpady: popiół, pył, żużel, zostaną związane w bezpieczny ekologicznie beton, co umożliwi jego dalsze gospodarcze wykorzystanie."

Na temat wykorzystania żużli i popiołów ze spalarni zapadła cisza. Jesteśmy pewni, że gdyby coś takiego miało miejsce, trąbiono by o tym w gazetach i na spotkaniach.

4) Przy okazji zwracamy uwagę, na zapowiadaną w ulotce wydajność zakładu: 130 tys. ton odpadów rocznie - ściślej chodzi o 128 tys. t - z czego 57 tys. t spalana, reszta kompostowana - takie dane widniały we wszystkich oficjalnych dokumentach i publikacjach.
Co zrobić ze śmieciami?

Przed samym referendum miasto zamówiło płatne, całostronicowe ogłoszenia w głównych gazetach regionalnych z prospalarniową propagandą.

Głównym elementem przyciągającym wzrok było zdjęcie okolic terenu inwestycji - z efektownym dzikim wysypiskiem śmieci. Celem tego zdjęcia było typowe oddziaływanie na emocje: tak teraz wygląda ten teren, zbudujemy spalarnię i wreszcie będzie czysto. Zdjęcie było wsparte tekstem: "W tym miejscu, gdzie ma powstać zakład przez kilkanaście lat było dzikie wysypisko, rozsiewające śmieci, także niebezpieczne, po całej okolicy." W zakończeniu ZUSOK określono jako zakład "dzięki któremu nie zasypią nas śmieci i odpady".

Tylko niektóre z dzikich wysypisk są usuwane, i to dopiero w tym roku - w ramach budowy ulicy Strażackiej. Po lewej stronie widoczny komin ZUSOK, poziomy pasek poniżej (za krzakami) to mostek z rurą.

Bezpośrednie otoczenie zakładu też nie świadczy o tym, aby miał on być sposobem na podobno zasypujące nas śmieci.

Zbudowanie ZUSOK nie tylko nie spowodowało likwidacji dzikich wysypisk, ale najwyraźniej powstają nowe.

Odór z ZUSOK czuć w odległości do 1 km z kierunkiem wiatru.

A teraz największa ciekawostka. We wszystkich materiałach o inwestycji pisano, że zakład, który kosztował według kontraktu ostatecznie ok. 180 mln zł + dodatkowe 15 mln zł za dotrzymanie terminu mimo rzekomego wstrzymania prac w wyniku decyzji NSA, będzie przerabiał 128 tys. t odpadów rocznie, z czego 57 tys. t będzie spalanych - reszta kompostowana lub wysortowywana do recyklingu (chodzi wyłącznie o metale ferromagnetyczne - wyłapywane elektromagnesem z żużli).

Jak się jednak okazuje, zakład nigdy nie osiągnął planowanej wydajności. Według danych zawartych w projekcie Planu Gospodarki Odpadami z r. 2008. ZUSOK przerabia rocznie jedynie (średnia z lat 2004-6) 80 tys. ton, z czego tylko 43 tys. ton jest spalanych.

Dr Henryk Skowron - jeden z piewców spalania odpadów twierdzi, że nie powinniśmy mieć pretensji o to, że po kilku latach od zaprojektowania zakładu okazało się, że kaloryczność odpadów w Warszawie wzrosła i nie można ich spalać w zakładanej ilości.

Mieszkańcy Warszawy jako klienci mogą się jednak czuć oszukani. Za 195 mln zł kupili zakład, który miał przetwarzać 128 tys. t, a okazuje się, ze może przetwarzać tylko 60% tej ilości. To tak jakbyśmy zapłacili za telewizor 27-calowy, a w domu okazało się, że ma on tylko 16 cali!
Ile to kosztuje?

Budowa spalarni kosztowała 195 mln zł, nie licząc dodatkowych kosztów związanych ze zmianami technologicznymi i awarią kotła w czasie rozruchu technologicznego (wewnętrzna obudowa termochronna pieca zapadła się wówczas do środka).

Jednak nie są to wszystkie koszty. Miasto co roku dokłada do eksploatacji spalarni kolejne, grube miliony.

Budżet miasta na 2008 rok zakładał wydatki ZUSOK w wysokości 27,3 mln zł, a dochody z zakładu (głównie opłaty za przyjmowane odpady) w wysokości 11,7 mln zł, co daje 15,6 mln zł deficytu.

bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/574343F2-7F9A-4CE9-952C-F3F9436F62C6/624928/Kompendium1.pdf

Budżet na 2009 rok zakłada 27,6 mln zł wydatków i 15,5 mln zł dochodów, czyli 12,1 mln zł deficytu.

bip.warszawa.pl/NR/rdonlyres/574343F2-7F9A-4CE9-952C-F3F9436F62C6/668735/kompendium2.pdf

Dzieląc powyższe deficyty przez ilość spalanych odpadów (43 173 ton rocznie - średnia z lat 2004-2006 według projektu PGO) uzyskujemy dotację do spalenia 1 tony odpadów w wysokości 368 zł w 2008 r i 280 zł w 2009. Dzieliliśmy tylko przez ilość odpadów spalanych, a nie wszystkich przetwarzanych w zakładzie, bo tylko spalanie generuje deficyt. Kompostowanie nie wymaga dotacji. Spółka miejska MPO posiada kompostownię (ściślej zakład mechaniczno - biologiczny) na Radiowie, i utrzymuje go wyłącznie z opłat za wywóz odpadów - bez żadnych dotacji.

Są to olbrzymie kwoty. Zauważmy, że miasto dokłada do każdej tony spalanych odpadów praktycznie drugie tyle, ile płaci ich dostawca.
Wnioski

Jakie wnioski z tej nauki? Drodzy mieszkańcy miast, w których obecnie rozdawane są piękne, kolorowe ulotki zachwalające budowę nowych spalarni: nie wierzcie w to co tam piszą i pokazują. To wszystko puste obietnice.

Autor: Krzysztof Rytel, 2009.03.11
Źródło: Zielone Mazowsze
Więcej na stronie: www.zm.org.pl
Komentarze (1) »
czw, 12 marzec 2009
DKF Overground zaprasza na film Wyspa (Ostrov) w reżyserii Pavla Lungina
dziś, 12.03.2009, o godzinie 19.00

Opis:

Druga Wojna Światowa. Barka, na której Anatolij i jego starszy towarzysz Tichon przewożą węgiel, zostaje schwytana przez niemiecki statek patrolowy. Anatolij błagając Niemców o litość, w akcie desperacji zabija swojego kapitana. Niemcy zostawiają zdrajcę na statku, ale dzięki pomocy mnichów z pobliskiej wyspy, Anatolijowi udaje się przeżyć...Lata mijają. Anatolij jest szanowany na wyspie za pomoc, którą okazuje odwiedzającym. Jednak, okropny czyn, którego się dopuścił w czasie wojny, nie daje mu spokoju. Nie spodziewa się, że pod koniec życia, zostanie mu on wybaczony.

reżyseria: Pavel Lungin
scenariusz: Dmitri Sobolev
gatunek: dramat
Produkcja: Rosja
czas trwania: 112 minut

Cena za 1 wejście: 9 złotych

Więcej na stronie: www.dkf.waw.pl


Komentarze (0) »
pon, 2 marzec 2009
Dziadek mój jako gimnazjalista uciekł, osierocony, przed nawałnicą bolszewicką spod Kijowa do Warszawy. Tu osiadł, założył rodzinę i został zawodowym kierowcą, a potem w czasach wojny był mechanikiem samolotowym. W latach trzydziestych zdarzało mu się wozić limuzyną ówczesnego prezydenta Stefana Starzyńskiego.
Mój dom sąsiaduje - choć nie bezpośrednio - z domem, w którym Starzyński mieszkał przed wybuchem wojny. Tak jak ja, kochał swoje miasto. Kochał Mokotów i miał wizję uczynienia z tej dzielnicy wizytówki miasta. W 35 roku wytyczył Aleję Niepodległości, do dziś jedną z głównych tutejszych arterii komunikacyjnych.
Lubię studiować stare mapy. Jakiś czas temu wszedłem w posiadanie reprintu planu stolicy z roku 1937 i zacząłem go sobie studiować. Dowiedziałem się np., że przed wojną ulica Dąbrowskiego, przy której właśnie mieszkał prezydent Starzyński, nosiła nazwę Szustra. Pewnego dnia odkryłem nieznany mi obiekt: Plac Niepodległości. Było to pod koniec ubiegłego roku. Plac na planie zlokalizowany jest pomiędzy Al. Niepodległości a ulicami: Racławicką i Odyńca - i ciągnie się w kierunku Wołoskiej... Moje odkrycie skonfrontowałem z opublikowanymi w necie planami z kolejnych lat. Okazuje się, że Plac istniał na mapie od roku 35 do 39.
Istniał także na planie Warschau, opublikowanym przez okupanta, ale rzecz jasna pod inną niemiecką nazwą... I, oczywiście, po wojnie ślad po nim zaginął.


Wizja lokalna
Poszczególne dzielnice stolicy mają swoje place, miejsca spotkań mieszkańców. Najwięcej ma ich Śródmieście, ale i pozostałe dzielnice mogą się poszczycić takimi placami, wszystkie za wyjątkiem Mokotowa. Mokotów, owszem, ma wiele skwerów, ale placu żadnego nie ma. Na placach mogą się odbywać kiermasze, wiece, uroczystości i koncerty. Z Mokotowa na zabawę sylwestrową trzeba się udać na Plac Konstytucji albo na Plac Zamkowy.
Starzyński zginął śmiercią męczeńską, zakatowany przez gestapo. Nie zdążył, nie zdołał ukończyć swojej wizji Alei Niepodległości, pośrodku której miał być usytuowany Plac Niepodległości.
Całą Warszawa wykrwawiła się w Powstaniu. Wiele walk toczono także tutaj, na Mokotowie. Zerknijmy chociażby do książki Lesława M. Bartelskiego "Mokotów. Warszawskie Termopile 1944" wyd. 2004 r. Wszystkie mapy użyte przez autora do zobrazowania walk powstańczych zawierają... Plac Niepodległości. Takich planów i map w literaturze jest multum.1 Ale po wojnie nikt nie chciał pamiętać o Placu, o wizji prezydenta - patrioty. Nie było politycznym celem upamiętnianie takiej postaci, jej wizji, jej tęsknoty za słowem „niepodległość".
Dziś w tym miejscu są ogródki działkowe. Noszą imię Obrońców Pokoju. W długie zimowe wieczory to po prostu czarna dziura, otchłań. Pośrodku miasta, w samym sercu jednej z głównych centralnych dzielnic Warszawy. Po przeciwnej stronie Alei Niepodległości pyszni się wspaniale zrewitalizowany Ogród Jordanowski, a dalej w kierunku Puławskiej na tej samej osi - równie piękny Park Dreszera. Natomiast w kierunku zachodnim - pejzaż zapyziały i prowincjonalny. Zdewastowane przez ziemne roboty remontowe ogródki, walące się altanki, jakieś bunkry z rozdzielnią gazową i wielkim wywietrznikiem metra. Wszystko tonące w błocie, śmieciach... Gdzieniegdzie, coraz gęściej wielkowymiarowe reklamy na wysięgnikach, sterczące wprost z tego błocka... Ogromne terytorium, które wydaje z wolna agonalne tchnienie.
Przed wojną w stolicy tworzono ogrody pomologiczne: sady z drzewami i krzewami owocowymi, pośrodku których stały obowiązkowo pasieki. Jeden z takich ogrodów usytuowany był vis a vis kościoła św. Barbary, opodal dzisiejszego Marriotta, drugi - w Dolince Szwajcarskiej przy Chopina. Po wojnie już nie wracano do takich pomysłów: owoce dojrzewające w sadach wielkiego miasta są niejadalne. Jedynym współczesnym pomnikiem drzewem, jakże szlachetnym i wymownym jest to martwe drzewo z Pawiaka. Czy ogródki działkowe w centrum Warszawy też mają być takim reliktem, skansenem opowiadającym o czasach, kiedy Warszawa nie była rozległa, a peryferia zaczynały się za rogatkami Placu Unii Lubelskiej?

Wersja działkowiczów
Według działkowców - ogródki przy Odyńca są najstarsze na Mazowszu i ich założenie datuje się na 1902 rok. Skądinąd jednak wiadomo, że wzdłuż Odyńca i dalej Racławicką na zachód ciągnęły się podówczas ufortyfikowania carskie, które splantowano w 1922 roku2. Ślad po nich noszą ogródki działkowe - to ten potężny wykrot pośrodku, widoczny z ulicy Odyńca. Ale nawet gdyby miały owe ogródki ponad stuletnią historię, o czym to świadczy? Starzyński wytyczając Plac nie miał chyba dylematu, czy działki pozostawić w tym miejscu, czy nie? Tym bardziej dziś, po osiemdziesięciu latach chyba nietrudno o refleksję, że ogródek działkowy nie jest zabytkiem, podobnie jak pole uprawne - choćby od wieków zasiewane zbożem, nie stanowi obiektu zabytkowego na równi z architektonicznym...
Działkowcy zresztą liczą się z likwidacją ogródków w tym miejscu. Świadczą o tym jednoznaczne wypowiedzi działaczy związku działkowców, choćby te opublikowane na portalu Państwowego Związku Działkowców: http://www.pzd.pl/strona.php?208 3 Użytkownicy zdają sobie sprawę z absurdalności sytuacji, kiedy w środku miasta, którego ceny gruntu są niebotyczne, uprawia się kwiatki.

Druga strona medalu
Tak czy inaczej działki z tego miejsca niebawem znikną. Sęk w tym, co w zamian: czy przestrzeń publiczna - założenie parkowe, czy może w tym miejscu powstanie kolejne ogrodzone i pilnie strzeżone osiedle ekskluzywnych apartamentowców? Działkowcy nie posiadają tu nawet statusu użytkowania wieczystego, jedynie tzw. „władanie". Nie są tym bardziej właścicielami gruntu, jest nim miasto stołeczne Warszawa. Rejon ten także precedensowo nie został do tej pory objęty jakimkolwiek miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Cała - za wyjątkiem tego jednego skrawka - największa dzielnica Warszawy, Mokotów, takim planem została objęta (na różnym etapie proceduralnym). W każdej więc chwili może nastąpić przekazanie terenu developerowi w drodze sprzedaży gruntu. Można też wyobrazić sobie inny wariant: uwłaszczenie działkowców. Ale czy wówczas teren zostanie uchroniony przed zabudową...?
Opisywany rejon w studium przestrzennym jest rekomendowany do pozostawienia jako korytarz napowietrzający o powierzchni zielonej w 90% biologicznie czynnej. Jednakże, dokument o nazwie „studium" nie stanowi dokumentu obligatoryjnego, a jedynie fakultatywny.

Konkretny pomysł
W dzisiejszych czasach nie wytycza się już placów w takim sensie, w jakim były one modne przed wojną 4. Współczesny Plac Niepodległości powinien być przestrzenią publiczną pełniącą jednocześnie funkcje reprezentacyjne, jak i rekreacyjne. To bardziej założenie parkowo-architektoniczne, niźli plac w tradycyjnym rozumieniu. Miałaby tu być usytuowana muszla koncertowa, skate-park, fontanna, a wszystko tonące w gąszczu drzew i krzewów ozdobnych.
Wizja ta nie kłóci się zatem z polityką przestrzenną władz municypalnych, wręcz przeciwnie, wychodzi im naprzeciw. Nie jest zatem żadnym poważnym argumentem taki oto, że wokół już wystarczająco dużo parkowej zieleni. Owszem, przystanek metra dalej jest Pole Mokotowskie, niemniej mówimy tu o parku dla naszej dzielnicy, gdy tymczasem Pole - wbrew swojej nazwie - jest podzielone między Ochotę a Śródmieście i mieszkańcy tamtejszych dzielnic ochoczo zeń korzystają.

Nasze działania
Nie jestem osamotniony w swoim działaniu na rzecz przywrócenia w nowoczesnej formie koncepcji mokotowskiego Placu Niepodległości. Spotkałem w ciągu raptem kwartału znaczącą liczbę podobnych do mnie i znacznie większych zapaleńców, miłośników Warszawy, społeczników, którym leży na sercu dobro naszego miasta i jego mieszkańców5. Głęboko wierzę w to, że uda mi się zrealizować marzenie o Placu Niepodległości.
Chcąc wykazać przed samorządem dzielnicowym i urzędem dzielnicowym, że pomysł spotyka się z życzliwym zainteresowaniem i aprobatą społeczną - jestem teraz w trakcie zbierania podpisów pod elektroniczną petycją nr 3735, umieszczoną na stronie www.petycje.pl
Oto skrócony link do tej strony: http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=3735
W chwili, kiedy piszę ten tekst, mam 415 podpisów poparcia. Przywróćmy serce Mokotowowi, zrealizujmy wizję prezydenta Starzyńskiego! Proszę Państwa o wsparcie Waszymi podpisami tego pomysłu. Być może niedługo spotkamy się wszyscy na nowym mokotowskim Placu? Na Placu Niepodległości w Warszawie? Kto wie?


Przemysław Wiszniewski
www.placniepodleglosci.pl

Komentarze (0) »
pon, 2 marzec 2009
Sport przeciw agresji to hasło przyświeca Jackowi Kozłowskiemu, wojewodzie mazowieckiemu, który był jednym z sygnatariuszy listu intencyjnego, podpisanego 27 lutego br. Projekt, skierowany nie tylko do dzieci, ale również do rodziców, kadry szkoleniowej i dydaktycznej, ma na celu zapobieganie agresji i patologii wśród młodzieży, propagowanie różnorodnych form aktywności fizycznej oraz zdrowego stylu życia. Województwo mazowieckie przystąpiło do programu jako jedno z pierwszych. Podpisanie listu intencyjnego jest pierwszym krokiem do nawiązania współpracy z władzami samorządowymi i stworzenia struktur organizacyjnych umożliwiających realizację projektu.

„Program przeciwdziałania poprzez sport agresji i patologii wśród dzieci i młodzieży" dzięki wzrostowi kultury fizycznej propaguje społeczne zachowania. Umożliwia wychowywanie i przygotowywanie dzieci i młodzieży do udziału w masowych imprezach sportowych w duchu idei fair play. Konsekwencją jest promowanie pozytywnych zachowań i wykształcenie postawy prospołecznej i poszanowania wobec prawa. Projekt ma na celu podniesienie sprawności fizycznej nieletnich i poprawienie ich stan zdrowia. Jednym z głównych jego wątków jest organizacja zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych, obozów sportowo-rekreacyjnych oraz imprez sportowych. Dzięki temu wykorzystane zostaną infrastruktura i efekty programów „Moje Boisko Orlik-2012" i „Blisko Boisko". Ważnym elementem programu jest odwrócenie uwagi młodzieży od korzystania ze środków odurzających - alkoholu i narkotyków. W ramach programu przewidziane są działania profilaktyczne dla rodziców, dzieci i młodzieży, a także szkolenie i doskonalenie kadry pedagogicznej oraz trenersko-instruktorskiej.

Program umożliwi zdobycie wiedzy naukowej na temat czynników wywołujących agresję, zjawisk patologicznych oraz wzrostu przestępczości. Jego pilotaż wprowadzono w województwie warmińsko-mazurskim w 2007 roku, następnie sejmowa Komisja Kultury Fizycznej i Sportu zdecydowała o wdrożeniu go w całej Polsce. W związku z tym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwo Sportu i Turystyki, Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Edukacji Narodowej podpisały porozumienie w celu upowszechniania rezultatów programu pilotażowego oraz powołania zespołu międzyresortowego do spraw realizacji programu.

Zaletą programu jest jego szeroki zakres oraz koordynacja działań organów władzy: rządowej, samorządowej, lokalnej oraz współpraca z organizacjami pozarządowymi. Instytucje publiczne odpowiedzialne za bezpieczeństwo, wychowanie młodzieży oraz kulturę fizyczną będą współpracować, aby zatrzymać wzrost zachowań agresywnych i patologicznych wśród dzieci i młodzieży szkolnej i przygotowywać ich do funkcjonowania w społeczeństwie.

Jako wojewoda dołożę wszelkich starań, aby projekt „Sport przeciw agresji" w województwie mazowieckim był realizowany na najwyższym poziomie - powiedział na zakończenie konferencji Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki.

Komentarze (0) »
pon, 2 marzec 2009
Ruch tramwajów na czas pierwszego etapu robót zostanie wstrzymany w niedzielę 15 03 br. na odcinku pl. Bankowy - Jagiellońska oraz na ul. Młynarskiej. Ul. Młynarska będzie zamknięta dla ruchu tramwajów do 14 06, natomiast na trasie W-Z etapowo do 31 08.

Od poniedziałku 16 03 przez ok. 2 miesiące za Muzeum Niepodległości funkcjonowała będzie tymczasowa pętla tramwajowa do zawracania tramwajów jadących al. Solidarności z Woli. W pierwszym etapie robót będą to linie 23 i 26. Przez most Gdański pojadą linie 41 (szczytowa), 4 i 13; trasy zmienią linie 7, 24 i 28; zawieszone będzie kursowanie linii 2, 32 i 46.

O dokładnych zmianach w komunikacji tramwajowej będziemy informowali Państwa przed kolejnymi etapami robót.

Źródło: Tramwaje Warszawskie.
Komentarze (0) »
Wstecz
1 2 3